niedziela, 8 marca 2015

KONKURS FILMOTEKI SZKOLNEJ 
NA ETIUDĘ FILMOWĄ
ZA NAMI !

27 lutego nastąpiło rozstrzygnięcie VI edycji konkursu Filmoteki Szkolnej Nakręć się. Tak się złożyło, że w konkursie wzięli również udział uczniowie Gimnazjum w Trąbkach Wielkich: Rozalia Kullas, Agata Tuszkowska, Patrycja Pestka, Paweł Kufel  i gościnnie wystąpił Adrian Grulkowski. Inspiracją do powstałego filmu pt. Ojczyzna był film z pakietu Filmoteki Szkolnej, Kazimierza Kutza Sól ziemi czarnej. Film przywołuje jedno z wydarzeń historycznych - drugie powstanie śląskie i przez jego pryzmat przedstawia losy braci Basistów walczących o wolność. 
Interpretacja dzieła Kutza przez moich uczniów skupiła się głównie na wątku niepodległościowym, patriotycznym, stąd patos filmu Ojczyzna i wyobrażenie naszej ojczyzny jako kobiety w bieli... Film nie trąca humorem tak jak u K. Kutza, ale jest autorską wizją części historii naszego kraju. Zachęcam do projekcji:



W ramach VI edycji odbył się również konkurs na najlepszą recenzję wybranego filmu także z pakietu Filmoteki Szkolnej. Oto zaprezentowane prace: 

Chleb powszedni 

Obejrzałam film pt. Chleb w reżyserii Grzegorza Skurskiego. Został opublikowany w roku 2003 i jest realizacją pomysłu Henryka Jantosa.
Film jest podzielony na dwa główne wątki. Przedstawia sceny dziejące się w czasach II wojny światowej. Od pierwszej sceny akcja dzieje się w pociągu. Przez szparę między dwiema surowymi deskami tworzącymi ścianę wagonu obserwujemy biegnący nizinny krajobraz. Wokół szczeliny nie widzimy zbyt wiele, natomiast możemy wiele usłyszeć. Głosy kobiece i męskie, stojące blisko i daleko, przemawiające w różnych językach, z coraz większą rozpaczą w miarę trwania filmu. Słychać również płacze dzieci, kobietę śpiewającą kołysankę oraz modlitwy.
Głównym bohaterem drugiego wątku filmu jest tytułowy chleb. Akcja tym razem trwa na zewnątrz pociągu. Konduktor przechodzi wzdłuż maszyny i sprawdza, czy śruby kół nie są poluzowane. Nagle zauważa rękę dziecka wyciągniętą przez kraty wagonowego okna. Mężczyzna wyciąga ze swojego chlebaka kawałek chleba i wkłada go do rąk dziecka. Następnie, po wykonaniu obowiązków siada i zapala papierosa. Pociąg rusza. Dziecko nie może przeciągnąć podarowanego kawałka chleba przez kraty okienka.
Zakończeniem filmu jest scena, gdy bochenek, zbyt duży aby przejść przez kraty, wypada dziecku z rąk. W tym samym momencie obraz z czarno-białego staje się kolorowy.
Pierwszy wątek filmu ukazuje głównie ból i przerażenie ludzi zjeżdżających do obozów koncentracyjnych. Moim zdaniem, ujęcie tej sceny jest naprawdę dobrym pomysłem, ponieważ bez ukazywania twarzy, przebrań ani ryzyka sztucznej gry aktorów, zaprezentowano tu wszystko w metaforyczny sposób, który lepiej dociera do odbiorcy, zaciekawia i przyciąga uwagę.
W drugim wątku moją uwagę skupiła twarz konduktora. Widoczny był ból i niechęć do pracy, którą wykonuje. SS-mani nie zawsze byli złymi ludźmi. Wykonywali każdy rozkaz, aby ich żony i dzieci miały co jeść, a w razie jakiegokolwiek jawnego sprzeciwu wobec rozporządzeń Hitlera zostaliby na miejscu rozstrzelani za bunt lub podzieliliby losy tych, których sami skazywali. Jak wielu z nich miało po takiej pracy wyrzuty sumienia i problemy natury psychologicznej? Zazwyczaj nie szanuje się ich i nie pamięta, że wśród nich też byli bohaterowie.
Ostatnie ujęcie, dzięki zmianie kolorystyki obrazu tworzy odnośnik do czasów współczesnych. Chleb wygląda jak świeżo wyrzucony.

Moim zdaniem film jest wart obejrzenia zarówno ze względu na świetne wykonanie techniczne, jak i na treść zmuszającą do myślenia. Dopiero po obejrzeniu tego filmu zrozumiałam, dlaczego babcia, wychowana w czasach okupacji, mówiła mi, żebym nie wyrzucała jedzenia. Pomyślmy, jak wielkim skarbem mógł być ten bochenek dla wygłodniałego dziecka. Przy dzisiejszym pośpiechu nie zwracamy uwagi i nie szanujemy czegoś, co mogło dawniej oznaczać przeżycie. Czy potrafimy jeszcze cieszyć się z tak codziennych rzeczy, jak tytułowy chleb?
Agata Tuszkowska 3c

Stracona miłość?

Tematem mojej pracy jest wyprodukowany w 1962 roku film Wojciecha Hasa Jak być kochaną. W filmie występują dwie przestrzenie czasowe. Pierwsza to lata 60, gdy Felicja (Barbara Krafftówna) leci samolotem do Paryża. Druga to czasy wojny, gdy główna bohaterka ukrywa Wiktora Rawicza (Zbigniew Cybulski).
            Felicja jest początkującą, dobrze rokującą aktorką, lecz z powodu wojny musi zaprzestać rozwijać swoją karierę i podjąć się pracy w kawiarni. Tam zostaje jej zlecone ukrycie sławnego aktora - Wiktora Rawicza, ściganego za zabójstwo jednego z niemieckich obywateli. Kobieta podejmuje się zadania i skrywa go we własnym mieszkaniu. Felicja zakochuje się w Wiktorze i przeżywa szereg upokorzeń, aby go chronić. Zostaje jednak odrzucona. Aktor po latach zamieszkiwania u Felicji, wyprowadza się i całkowicie zapomina o zasługach Felicji. Zaczyna również rozgłaszać fałszywe plotki na temat jego rzekomej waleczności i miejsca pobytu podczas okupacji. Według wyroku sądu na Felicję zostaje nałożony zakaz wykonywania zawodu aktora przez 5 lat. Kobieta, pomimo konsekwencji swoich wcześniejszych czynów, stara się odnaleźć Wiktora i nawiązać ponowny kontakt. Gdy jej się to udaje i podejmuje się kolejnej próby odnowienia uczucia między nimi, on dokonuje kresu swojego życia poprzez samobójczy skok przez okno w domu Felicji. Wszystkie te wydarzenia pozostają w pamięci Felicji, która po odejściu Wiktora stara się odbudować swoją karierę i przyjmuje pracę w radiu. W latach 60, gdy leci samolotem do Paryża, jest już znaną aktorką, przypomina sobie czasy wojny, kiedy to poświęciła wszystko dla człowieka bez charakteru.
            Barbara Krafftówna odegrała rolę kobiety odważnej, zagubionej i z pokorą przyjmującej wszystko, co daruje jej życie. Felicja była osobą potrzebującą wielkiego uczucia, ale niestety nie otrzymała żadnego, które zaspokoiłoby jej pragnienie. Film świetnie ukazuje, jak można kochać drugiego człowieka, poświęcając dla niego całe życie i nie dostając nic w zamian. Miłość bez wzajemności, to uczucie, którego bohaterka doświadczała codziennie, a pomimo była w stanie ofiarować wszystko mężczyźnie, który uważał ją nie za swój ratunek, lecz klęskę. Film ten jest również świetnym dowodem na to, jak okropnym i siejącym zgrozę żywiołem jest wojna. Ot przychodzi taka i ciągnie za sobą ogromne ilości zniszczonej architektury, pozbawionych nadziei ludzi, litry przelewającej się krwi i miliony zniszczonych żyć.
Dominika Banaczyk 3c

Mrużąc oczy - zobaczysz więcej

Być może wstyd przyznać, ale nie znałam wcześniej Andrzeja Jakimowskiego. Zmruż oczy to pierwszy jego film, jaki miałam okazję obejrzeć. Dużo mówi o nim fakt, że nie tylko sam go wyreżyserował, ale też napisał scenariusz, a produkcja odbyła się m.in. w jego własnym studiu filmowym. Już bez oglądania mogłam stwierdzić, że najwyraźniej mam do czynienia z jednym z autorskich reżyserów.
Akcja filmu toczy się gdzieś we wsi. Dosyć biednej wsi. Tłem jest zakurzone podwórko, obskurna chałupina i ubogo ubrane dzieci, garnące się chętnie do wszystkiego, co miejskie. Mała, może dziesięcioletnia dziewczynka (Ola Prószyńska) ukrywa się u stróża rozpadającego gospodarstwa przed swoimi rodzicami. Nie chce do nich wracać, nawet mimo przekonywań Jaśka - stróża, granego przez Zbigniewa Zamachowskiego.
Oczywiście trwają poszukiwania dziecka. Gdzieś w pobliżu posesji kręci się grzęznąca w błocie policja, a rodzice dziewczynki codziennie przyjeżdżają do Jaśka, by wyjawił im miejsce pobytu Małej. Na początku szukają jej jednak raczej z rozdrażnieniem, niż niepokojem. Są na wskroś przesiąknięci wielkomiejskim klimatem, nie dostrzegają, że istnieją wartości ważniejsze od pięknej sukienki czy drogiego auta. Chyba nie bardzo wiedzą, jak kochać. Małej brakuje więc miłości, szczerości i tego czegoś, co sprawia, że dziecko faktycznie jest dzieckiem, a nie tylko małym człowiekiem.
Obok problemów dziewczynki pojawia się też trochę trudnego świata dorosłych. Przede wszystkim ciężka sztuka odchodzenia. Gdy oglądałam film, od razu rzuciła mi się w oczy bieda tam panująca. I to nie tylko bieda materialna, ale też w jakimś stopniu duchowa. Wieś wydaje się wyjęta z rzeczywistości, jakby egzystowała daleko poza realnym światem. Jej mieszkańcy są ograniczeni, brak im wykształcenia, a ulubione zajęcie większości z nich to patrzenie w przestrzeń. Bardzo spiera się to z moim światopoglądem, każącym mi robić coś, ruszać się, ciągle otwierać się na nowe doświadczenia czy nauki. Ci ludzie przypominali mi skazańców. Nie chciałabym być skazana na wieczne gapienie się w beton, rzucanie zazdrosnych spojrzeń na przyjezdnych, a potem ewentualnie człapanie co jakiś czas po zasiłek. Co to za życie? Trochę martwe. Dla tych ludzi nie ma przyszłości. A czym ma być życie bez przyszłości?
Stróż to mądry i wykształcony człowiek. Posiada ciekawe spojrzenie na świat i w jakiś sposób nadaje mieszkańcom spokoju, rozmawia z nimi, milczy z nimi. Ale co robi w tym miejscu? Czego szuka w rozsypującej się ruderze? Dlaczego nie pojedzie gdzieś dalej, gdzieś indziej? Dlaczego nie chce wrócić do prawdziwego życia? No i chyba najważniejsze pytanie: co go pociągało w tej wiejskiej rzeczywistości?
Może ludzie, może sposób ich bycia. Może to, jak radzili sobie z życiem, które ich spotkało? Nie byli do końca straceni. Ktoś mówił płynnie po grecku, ktoś doskonale odnajdywał się w ludziach. Szukali czegoś więcej. Życie w tej rzeczywistości nauczyło ich patrzenia ze zmrużonymi oczami, postrzegania świata, jakby każda chwila trwała wiecznie. Jasiek opanował tę sztukę do perfekcji. Może uśmierza tym ból?
Cieszę się, że dane mi było obejrzeć ten film. Potrzebowałam trochę czasu na zrozumienie go i będę pewnie musiała jeszcze nieraz go przemyśleć. Nie spodziewałam się takiej głębi zaklętej w proste, niby niewiele znaczące sceny. Mam nadzieję, że i ja nauczę się pojmować niektóre rzeczy w sposób przedstawiony przez Jakimowskiego.
Klaudia Tyczyńska 3a

niedziela, 8 lutego 2015

Pierwszy film animowany


W roku szkolnym 2013/14 uczennice klasy drugiej: Agata Tuszkowska, Rozalia Kullas, Sylwia i Patrycja Łabędzkie, Monika Drożęcka  postanowiły stworzyć swój pierwszy film animowany. Praca nad filmem trwała ponad pół roku. Powstał w oparciu o opowiadanie znanej pisarki J.K. Rowling Fontanna szczęśliwego losu. Na początku dziewczyny opracowały tekst, przygotowując scenariusz filmowy. Następnie rozrysowały sceny z uwzględnieniem logiki fabuły. Tworzenie scenografii, bohaterów, zdjęć odbywało się w domach. Najdłuższym i najbardziej żmudnym etapem okazało się montowanie filmu. Pozostało tylko dodanie muzyki i głosu, którego w filmie udzielili w/w uczniowie wraz z gościnnym występem kolegi Kamila Kęsego.

Podziwiajcie!!!

niedziela, 11 stycznia 2015

Chcesz napisać dobrą recenzję? 
Oto przykładowe prace uczniów, którzy opuścili gimnazjum kilka lat temu. 
Ucz się od nich!


Rozlane mleko
Tik. Tak. Tik. Tak. Mrugam. Oddycham. Patrzę. Nie widzę. Idę. Biegnę. Stoję. Mam dom, rodzinę, pracę, spokój.  Na imię mi Filip, Filip Mosz.  Jestem kropką na końcu czyjegoś zdania.   
            Krzysztof Kieślowski wyprodukował film Amator w roku 1979. W roli szarego, przeciętnego człowieka obsadził młodego jeszcze, Jerzego Stuhra. Film zapewne odniósł artystyczny sukces.
Zastanawiam się, dlaczego właśnie taki tytuł… Amator… Czyżby to nawiązanie do sposobu życia zwykłych śmiertelników? Do tych, którzy nie chcą nic od świata, a świat nie ma prawa oczekiwać nic od nich? Amatorskie podejście do egzystencji; brak wyższych aspiracji, komensalizm, to przecież początkowe cechy głównego bohatera utworu, żyjącego pod dyktando socjalistycznych władz w peerelowskiej rzeczywistości.  Mdły, nijaki… jak ten tekst. I nagle za sprawą jednego incydentu jego życie nabiera rozpędu, pojawiają się marzenia, plany, wizje. Tak, to jest to! Euforia, zapał! Buuum! Glob się kręci, świat się wierci, ducha szał! Sukcesy, ekscesy, galaretka, prosięta i sztuka. W końcu posiada.
            Film prowokuje zadawanie pytań. Czego w życiu szukamy? Po co i jak mamy żyć? Filip miał przecież kochającą żonę, kilka minut po rozpoczęciu seansu widzimy, jak przeżywa narodziny swojej pierworodnej córki. Z nadmiaru percepcji upija się, kiedy ukochana wydaje na świat ich dziecko, poświęca dwie wypłaty na kamerę, by móc nagrywać pierwsze kroki potomnej. Upersonifikowane szczęście. Jest pełny metafizycznie, choć cierpi na niedobór zawodowych laurów. Czuje się spełniony. Za sprawą przypadku urządzenie, które miało być dodatkiem do życia, rośnie w jego oczach do monstrualnych rozmiarów, wypychając poza kadr zatroskaną o wspólną przyszłość małżonkę. Nie chce tego dostrzegać, znalazł się w nowym, ciekawszym jego zdaniem świecie. Realizuje się. „Ale czemu teraz, kiedy mi w końcu zaczyna iść? Kiedy wiem, o co chodzi w tym życiu zasranym?” pyta, kiedy jego żona odchodzi.
            Film ukazuje problematykę ludzkich wyborów, życiowych priorytetów. Ciężko mi ocenić ekranizację, ponieważ niezwykle trudno poddać krytyce swoją osobę. Tak, identyfikuję się z bohaterem, bo jest to obraz każdego z nas. My tak jak i on momentami zatracamy się w swym egoizmie, nie do końca będąc świadomymi brzemiennych w skutkach decyzji. Stajemy przed wyborem: albo ja, albo oni. Popadamy w nałogi dające krótkotrwałą ekstazę. Filip traci przez to, wszystko, co do tej pory nakręcało jego pozytywkę życia. 117 minut filmowej kreacji jest chłodną przestrogą mówiącą o tym, jak łatwo można zburzyć to, na co pracowało się z mozołem przez całe lata, o tym jak monotonia z czasem rodzi w ludziach wewnętrzne frustracje. Zapraszam do spoufalenia się ze szklanym ekranem, przytulając się równocześnie do bliskiej sercu osoby. Gwarantuję, że po zakończeniu oglądania ogarnie nas nagły przypływ czułości.


 Brzezina to film w reżyserii Andrzeja Wajdy, wyprodukowany w 1970 roku. Został nakręcony na podstawie opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza o tym samym tytule. Jego akcja rozgrywa się w latach 20 - tych dwudziestego wieku w niewielkiej leśniczówce, stojącej w samym środku lasu brzozowego, czyli tytułowej brzeziny. Bolesław, którego rolę odgrywa Daniel Olbrychski, po śmierci żony wiedzie spokojny, samotny żywot. Jedynie córka Ola i gosposia Katarzyna sprawiają, że mężczyzna nie odizolował się całkowicie od świata. Pewnego dnia dom wdowca odwiedza jego brat, Stanisław (Olgierd Łukaszewicz), który jest śmiertelnie chory na gruźlicę i postanawia dotrwać końca swoich dni w zacisznym miejscu. Jednak nie zamierza dostosować się do melancholijnego trybu życia Bolesława. Postanawia wycisnąć z życia to, co najlepsze, jest pełen energii i cieszy się każdą chwilą spędzoną wśród żywych. Wdaje się nawet w romans z młodą dziewczyną - Maliną (Emilia Krakowska). Takie zachowanie irytuje Bolesława. W tym momencie rozpoczyna się podświadoma walka obu braci.
            Tłem zdarzeń jest wiele uczuć i emocji. Samotność przeplata się z pełnią życia, miłość ze śmiercią, a zwykła ludzka radość z przepełnionym smutkiem i goryczą życiem. Obsadzenie akcji w miejscu ukazującym rozwijającą się przyrodę, pokazuje nam, że obojętnie czy życie jest pełne zdarzeń pozytywnych czy negatywnych, świat cały czas idzie naprzód, dojrzewa. Niewątpliwą zaletą filmu jest zawarta w nim muzyka, która dobrze komponuje się z przedstawionymi wydarzeniami. Mankamentem Brzeziny jest jej udźwiękowienie - utwory muzyczne są bardzo głośne, natomiast dialogi bardzo ciche. Ciągłe ściszanie i podgłaśnianie znacznie zmniejsza komfort oglądania. Jeśli chodzi o grę aktorów, myślę, że można powiedzieć, iż została przedstawiona na najwyższym poziomie. Wszystkie uczucia targające bohaterami są idealnie przedstawione, a każda scena filmu została dopracowana w każdym calu.
            Moim zdaniem Brzezina jest naprawdę godna polecenia. Z dobrze przedstawionych historii bohaterów możemy wyciągnąć wiele wniosków na temat tego, jak postępować w życiu i czym się kierować. W moim odczuciu film ten zawiera wiele prawd, które dzięki umiejętnie odegranym zdarzeniom, odbiorca jest w stanie w pełni poznać.


Film Gry uliczne został wyreżyserowany przez Krzysztofa Krauze, twórcę m.in. „Długu” i „Placu Zbawiciela”. W 1996 r. był nominowany do nagrody FPFF „Złote Lwy”.
Głównymi bohaterami są dziennikarz Jan Rosa (RedbadKlijnstra) oraz operator Witek (Robert Gonera), którzy przygotowują reportaż o warszawskich handlarzach, zaopatrujących terrorystów w samteks. Wkrótce Rosa dostaje nagranie, w którym tajemniczy mężczyzna obarcza winą polityka Makowskiego (Andrzej Precigs) o śmierć Stanisława Pyjasa oraz o współpracę z SB (miał nosić ps. „Ketman”). Na prośbę przełożonego Janek z Witkiem jadą do Krakowa wyjaśnić tę sprawę.
Aktorzy wcielający się w głównych bohaterów są stosunkowo młodzi. RedbadKlijnstra, który zadebiutował na ekranie, według mnie poradził sobie znakomicie. Grał bardzo naturalnie, przez co film staje się naprawdę realistyczny.
Wielkie brawa należą się również Krzysztofowi Krauze, twórcy filmu oryginalnego, opowiadającego o polskiej rzeczywistości lat 90. Pokazuje różnice między postrzeganiem świata przez młodych ludzi  a agentów SB.
Dużą rolę w filmie odgrywa muzyka. Piosenka „Jeśli wiesz, co chcę powiedzieć” z tekstem Kasi Nosowskiej stanowi pewną puentę i podsumowanie całego filmu.
Film jest przede wszystkim projektem estetycznym.  Uwagę widza przykuwają krótkie animacje (np. scena na lotnisku), które są związane z dialogami i stanowią swego rodzaju intermedium. Odbiorca odnosi wrażenie zwolnionego ruchu (chociażby sekwencja pod napisami początkowymi), który nie ma konkretnej funkcji - jest tylko i wyłącznie efektem wizualnym. Zauważyć można także nietypowy sposób kadrowania - kamera śledzi i podgląda bohaterów. Dodatkowym urozmaiceniem jest wykorzystanie materiałów archiwalnych fragmentu filmu „Śmierć studenta” oraz ujęć zrealizowanych w sposób charakterystyczny dla reportażu.
„Gry uliczne” to film, który opisuje bezradność jednostki wobec absurdu świata i politycznego chaosu, a także rozdarcie młodego pokolenia i stojących przed nim wyzwań. Myślę, że to naprawdę ważna i potrzebna produkcja w polskiej kinematografii.



Świat zapomnianych snów
            Cicha, apokaliptyczna wizja niekończącego się człowieka. Bez przesadnych gestów, mimiki i wielkich słów. Taka właśnie, jak ten nieprzemijający choć niknący człowiek. Wydawałoby się smutkiem, to, co przekazuje film Zmruż oczy, bo przedstawia nam prawdę: tyle od siebie wymagajmy, na ile nie zepsuje to nam życia. Zamiast melancholii zyskujemy jednak wspaniałą na nią receptę - wspomnienie. 
            Taką miniaturę na temat ludzkiego losu napisał i wyreżyserował Andrzej Jakimowski. Główna postać, Jasiek, porzucił dom i żonę. Nie dla tego, że ich nie chciał, ale wiedział, że nie są dla niego. Pracuje jako stróż upadłego PGR-u. W jednostajnym życiu towarzyszą mu równie nostalgiczni Sosnoszczuk, Eugeniusz i Mała. Rozumieją się nawzajem milczeniem lub krótkimi rozmowami. Żadne z nich nie miało prostego życia, ale nie ubolewają nad tym. Nie próbują „zaistnieć” bo nie są od tego. Pragną niewiele prócz miłości i wolności. Jakimowski przypomina, że to jest ważne, co pozornie prozaiczne. Wszyscy jesteśmy wychowani w atmosferze wielkich marzeń, w przekonaniu, że człowiek może wszystko. Brak nam świadomości, że to się nie liczy i stajemy się wtedy tą muchą na słupku, która widzi świat przed sobą, ale zapomina, co jest za nią i po bokach.
Zmruż oczy to piękna opowieść o tym, czego skrycie każdy pragnie, ale boi się wyjawić, by nie okazać się „zacofanym”. O spokoju, miłości, akceptacji a nie tylko pobłażliwej tolerancji, o tym, że przede wszystkim musimy spełnić swoje a nie innych wymagania. I oczywiście o tęsknocie. Tęsknocie za czymś co minęło i minie, co przecież nie ma sensu, bo „wystarczy tylko zmrużyć oczy, by zobaczyć dawne życie”. To optymistyczne; przeszłość nie niknie, ona zawsze będzie z nami i w nas, bo to my - nikt inny tylko my - całą naszą przeszłość dokładnie przeżyliśmy. 







sobota, 10 stycznia 2015


DLACZEGO INTERESUJĘ SIĘ SZTUKĄ FILMOWĄ?

Dzięki edukacji filmowej nauczyłam się odróżniać dobre filmy od tworzonych dla zysku. Polubiłam filmy, przy których trzeba się wysilić intelektualnie. Wcześniej nie oglądałam tego typu filmów, gdyż ich nie rozumiałam.
Weronika Chudzicka

Lubię oglądać filmy, ponieważ uczą mądrych rzeczy, czasem bawią.
Dominika Kuchta

Uczęszczam na zajęcia z edukacji filmowej, ponieważ sprawia mi to przyjemność i satysfakcję. Lubię dyskutować.
Patrycja Pestka

Zainteresowałam się filmem, ponieważ interesuje się różnorodnością gatunkowa filmów.
Martyna Grabowska

Filmy, które oglądamy na zajęciach edukacji filmowej są inne niż te, które mógłbym sam wybrać oglądając telewizję. Czasami jestem zaskoczony, że filmy te mnie zaciekawiły.
Marcin Elmanowski

Chodzę na zajęcia szkolnego DKFu, ponieważ nie mam nic do zrobienia w domu.
Łukasz Cylka

Lubię oglądać filmy, szczególnie te dające wiele do myślenia.
Wiktoria Konkel

Podobają mi się zajęcia edukacji filmowej, ponieważ lubię dyskutować na temat problemów poruszanych w filmach. Edukacja filmowa jest również sposobem na nudę.
Żaklina Sadoch

Podczas oglądania filmów relaksuję się. Kiedy ktoś czegoś w filmie nie zrozumiał, wspólnie staramy się to sobie wytłumaczyć.Poza tym panuje tam przyjazna atmosfera.
Monika Drożęcka

Dzięki chodzeniu na zajęcia edukacji filmowej mogę rozwijać swoja wyobraźnię, uczyć się opisywania własnych uczuć. Można podyskutować o tym, co naprawdę sądzimy.
Dorota Dysarz

Lubię oglądać filmy, ponieważ są ciekawą alternatywą dla świata książki;)
Dominika Olszewska

Filmy są dla mnie sposobem na odskocznię od stresowych sytuacji. Pomagają zapomnieć o problemach, potrafią mnie zmienić. Na zajęciach z edukacji filmowej oglądamy wartościowe dzieła, nagradzane na międzynarodowych festiwalach. Może nawet kiedyś uda mi się zostać krytykiem filmowym?
Karolina Gębka

Lubię chodzić na zajęcia z edukacji filmowej, ponieważ panuje tam miła atmosfera, czuję się tam swobodnie i co tu dużo mówić - kocham kino!
Agata Sokół

Lubię oglądać filmy dla ich przekazu i formy.
Julia Laskowska

Od dawna uczęszczam na edukacje filmową, ponieważ są tam ciekawi ludzie, filmy i atmosfera.
Artur Pałasz

Edukacja filmowa jest dla mnie oderwaniem się od szkolnej rzeczywistości. Chwilą relaksu i zdobywaniem wiedzy na różnorodne tematy.
Rozalia Kullas

Na edukację filmową chodzę, ponieważ oglądam tu filmy, których nie obejrzałabym sama w domu. Mogę tu również odpocząć w inny sposób niż zazwyczaj.
Agata Tuszkowska

Po prostu lubię kino.
Dorota Piepiórka

Przyjemnością jest oglądanie wartościowych filmów w towarzystwie znajomych twarzy.
Julia Willner

Dzięki niektórym filmom poprawia mi się samopoczucie. O wielu filmach, obejrzanych na edukacji filmowej, nie miałem pojęcia.
Kamil Karcz

Oglądając filmy, czuję się, jakbym przeżywała to samo, co bohaterowie filmu. Bardzo lubię zajęcia edukacji filmowej, ponieważ mogę podzielić się swoja opinią, zdaniem.
Sylwia Bańska

Lubię oglądać filmy, atmosferę w czasie projekcji.
Paweł Kufel

Najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu jest oglądanie filmów.
Patrycja Sośnicka

Oglądanie filmów jest moją pasją.
Aleksandra Karasek

Interesuję się filmem nie od dziś. Fantastyczny jest moment, kiedy po obejrzeniu filmu omawiamy go, dyskutujemy.
Klaudia Wojnicz

Lubię ten moment, kiedy film mnie wciąga, zaczynam się zastanawiać...
Dawid Olszewski

Lubię oglądać filmy, ponieważ sprawia mi to przyjemność. Można się zrelaksować po ciężkim dniu w szkole. Chodzę na edukację  filmową, ponieważ mogę się czegoś nauczyć, czegoś, co wykorzystam w życiu.
Mateusz Fritza

Bywam na zajęciach z edukacji filmowej, ponieważ lubię mile spędzić wolny czas.
Paulina Kęsik 

Podobnie jak moi wyżej wymienieni uczniowie kocham kino. Kocham je od dziecka, tak naprawdę od dawnej ósmej klasy szkoły podstawowej, kiedy to zobaczyłam w małym, starym kinie Przesłuchanie Ryszarda Bugajskiego.Pamiętam, że wchodząc do kina wraz z koleżanką Elą, spotkałyśmy nasze nauczycielki od matematyki i historii, które powiedziały: A wy nie za młode na ten film? Bałam się wtedy, że zostanę przywołana do tablicy za nieregulaminowe projekcje.
Potem był Krzysztof Kieślowski i zajęcia z języka filmu z Panią Ewą Degler... Miło powspominać. 
Wydaje mi się jednak, że miłość do kina wyssałam z mlekiem mojej mamy, ponieważ jej tato, mama, ciotka pracowali w kinie przez wiele lat. Dziadek jeździł specjalnym wozem po okolicznych wsiach i propagował objazdowe kino. Mój tato uciekał z niedzielnej mszy, by zdążyć na poranne projekcje. 
Tak to było i trwa nadal, ponieważ próbuję swoją pasję przekazać moim wspaniałym uczniom i mam nadzieję, że to się udaje.
opiekun szkolnego koła filmowego Anna Puta-Kanarek 
Dyskusyjny Klub Filmowy

Od roku 2010 działa w Gimnazjum Dyskusyjny Klub Filmowy. Zajęcia odbywają się raz w miesiącu po lekcjach, gdzie do późnych godzin wieczornych oglądamy różne filmy i o nich dyskutujemy. Czasami praca nad filmem zamienia się w pracę warsztatową i wtedy właśnie możemy wykazać się kreatywnością i umiejętnością pracy w grupie.
Każde zajęcia przebiegają w podobny sposób. Filmy, które oglądamy, kryją w sobie refleksje o życiu, o nas samych. Najczęściej są nagradzanymi filmami, znanymi wytrawnym kinomanom. Edukacja filmowa poszerza naszą wiedzę o klasyce kina oraz pozwala odróżnić dobry film od hollywoodzkich produkcji nastawionych na zysk.


Weronika Chudzicka, 3e